F

Faith

      Wiara to potężne narzędzie motywujące, manipulujące, dające szczęście czyli taki pakiet 'po co się żyje'. Zależnie od tego w co wierzymy wybieramy różne ścieżki i oczywiście różnimy się od siebie. Nigdy wcześniej nie dawałam temu tak dużego rachunku, dopóki nie przekonałam się na własnej skórze, że może to wpłynąć na decyzje, a nawet całe życie. W imię swoich wierzeń są ludzie, którzy zrobią dosłownie wszystko i nie mówię tu tylko o religii. Przytoczę jednak przykład Wypraw Krzyżowych, które między innymi miały na celu rozpowszechnianie chrześcijaństwa - dla tych co nie wiedzą. Potem znowu gada się o islamie (który w tych sytuacjach jest źle interpretowany przez wyznawców) i ich próbach zawładnięcia państwami, ludźmi, wiarą co zazwyczaj kończy się rzeźnią niewinnych. 
      Na nasze decyzje wpływa to prostym 'dobro i zło' i często zapomina się, że jest więcej kolorów, więcej rozwiązań, blahblah. Trochę to brzmi jakbym pouczała, ale kogo? Siebie czy innych? W każdym razie... myślę, że chcę powiedzieć, że wiara nie zawsze jest tęczą i dobrym fundamentem. Mój przypadek jest dosyć ciężki, bo wierzę w teorię, która odbiera mi energię a nawet chęć do życia - nic poza moim umysłem nie istnieje (o czym już kiedyś pisałam). Zakotwiczyłam się w tej myśli i teraz ciągnie mnie na dno. Ratuje mnie lenistwo, jakkolwiek to brzmi.
      Ostatnio obudziłam się wcześnie rano i byłam gotowa, by odebrać sobie życie odejść z tego świata. Nie bałam się a nawet pragnęłam tego, bo czuję, że nie uda mi się normalnie żyć. Wbrew pozorom to było piękne uczucie i tęsknię za nim - wewnętrzny spokój. Nie dopełniłam mojej woli, bo byłam zbyt leniwa, by wstać. U mnie w pokoju jest bardzo zimno; śpię pod 2 kocami i 2 kołdrami; więc nie chciałam marznąć. Zasnęłam spowrotem. Nie odbierzcie mnie źle, nie potrzebuję współczucia. 


mój fanpage    |    mój instagram    |    mój snap: escbox    |    mój ddob
Do dziewczyn, które poklikały we wszystkie linki Choies: wysłałam do was maila.

Może ci się spodobać:

15 COMMENTS

  1. To co piszesz jest trochę przerażające, jednak lenistwo jest czasami przydatne.. :)

    Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest mieć coś dla czego się żyje, a wewnętrzny spokój to najlepsza rzecz jaka tylko może być.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do wiary to moze nie tyle ona jest tak wazna do przetrwania co znalezieniu w swym zyciu tego co sprawia nam przyjemność. Mamy jedno zycie i każdy powinien je przeżyć po swojemu biorąc z niego ile sie da.
    Zastanawia mnie czemu nie skupisz sie na pisaniu, i np nie pojdziesz dalej w tym kierunku np dziennikarstwo. Robisz to co lubisz i jeszcze masz z tego sianko:)
    Robisz to dobrze i moze to nadalo by twojemu zyciu sens.
    A jezeli juz uważasz ze zycie nie ma sensu i chcesz z nim skończyć to dla czego nie przezyjesz go na 100% bez strachu ze cos Ci sie stanie.
    Jest wiele rzeczy których chciałbym w życiu spróbować lecz nie raz strach przed dzialaniem wyklucza mnie z dalszej gry... Ty tego strachu nie masz wiec mozesz wszytko, mozesz skakać ze spadochronem, wyjechac na misje, na wymiane do USA, badz tak jak pisalem zostac dziennikarzem w świecie i czuć że żyjesz.
    Siedzenie w pustym pokoju dobija, czas ruszyć w świat i szukać własnego sensu i własnej drogi:)
    Wiarą w siebie jest gwarancja wygranej:)
    Zamiast sie poddać zbierz całą złość i zamień ja w siłę do działania, gdyz po tym co czytam nie masz nic do stracenia, więc podnieść raz w życiu ręce i podejmija walkę :)
    Powodzenia, mam nadzieję że odnajdziesz swoją własną drogę :)
    Ps.
    Życie to tylko piekne chwile, i wspomnienia dla których warto żyć wiec zacznij je kolekcjonowac. Ja np zyje dla takich chwil kiedy biore wdech powietrza i krzycze chwilo proszę bądź wieczna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało jest komentarzy, które zwalają mnie z nóg lub sprawiają, że na chwilę się zatrzymam i o czymś głęboko pomyślę. Ten jest jeden z tych i mam wrażenie, że w jakimś stopniu rozumiesz co i jak. Dziennikarstwo to jest opcja, jednak kończę niedługo liceum informatyczne, a studiów raczej nie mam w planach... lecz jak mówisz, w sumie nie mam nic do stracenia, by zrobić coś z adrenaliną, coś na co mam ochotę. Dziękuję bardzo za ten komentarz i treść, która dosłownie trafiła w serce. :)))

      Usuń
    2. Co do Informatyki i grafiki którą sie interesujesz jest ona tylko kolejnym plusem do dziennikarstwa :) Dziennikarz musi obrać zdjęcia, widzieć dobry punkt do plany i mieć wizję-a ich CI nie brakuje:)
      Co do Adrenaliny to mam nadzieję że bierzesz pod uwagę jakieś w miarę logiczne rzeczy jak spadochron , czy wypad na stopa :)
      A nie skok na bandżi bez bandżi:D
      Do tego nie planowałaś studiów a to one mogą być odskocznią i przygodą życia..np dziennikarstwo w Anglii albo innym kraju :D
      Nowe życie, nowy start, nowe plany, nowa Ty :D
      Orły latają wysoko nie po to by czuć skruchę :D

      PS.
      Może po części Cię rozumiem bo wiem co czujesz, a może po prostu problem tkwi gdzie indziej...:)
      Ale to tylko moje przemyślenia i wątpię aby Cię interesowały ;)

      Usuń
  4. Jedno z Twoich zdań mnie naprawdę przestraszyło. Grunt to pozytywne nastawienie do życia mimo to, że nie wszystko może być idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez jakiś czas miałam podobnie jak Ty (o ile dobrze zrozumiałam to co napisałaś),
    właściwie był taki moment, że nic dla mnie się nie liczyło i nic nie miało dla mnie sensu, dlatego czasami byłam zbyt leniwa by cokolwiek zrobić. Potrafiłam przyjść ze szkoły i położyć się spać, odpuściłam sobie wtedy naukę, wszystko i wszystkich ignorowałam. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę brakowało mi motywacji i czasami nadal tak jest :)
    Staram się nie myśleć o tych złych rzeczach, które wciąż tkwią w głębi mojej głowy

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeraził mnie trochę twój post :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podejrzewam jak się czujesz. Też czasem mam wrażenie,że nie będe nigdy normalnie żyła,ale nie byłabym narazie w stanie coś sobie zrobić. Mam nadzieję, że takie myśli nie będą się już garnąć do Twojej głowy.

    http://zyjewmoimwlasnymswiecie.blogspot.com/2016/01/troche-o-uczuciach.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudna kwestia. W sumie, to nawet nie wiem jak to skomentować. Wydaje mi się, że nigdy nie czułam się tak jak Ty tamtego ranka. Wewnętrzny spokój to coś, czego mi brakuje w życiu. Wiem, że nie chcesz pocieszenia, ale ja mimo wszystko mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się normalnie żyć. Przeraża mnie czasami to, że ludzie faktycznie robią paskudne rzeczy w imię swoich wierzeń, zapominając o drugim człowieku.
    Arleta

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie chciałam pisać w jednym komentarzu, bo to totalnie inna sprawa. Chcę tylko podziękować za ten filmik Gonciarza. Nie widziałam go, a nieco mną wstrząsnął. Dzięki wielkie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Eeeee tam, nie becz, życie jest piękne, a chwile nostalgii mijają prawie tak samo szybko jak dobre chwile w życiu człowieka. Podobne przejścia miałem w swoim nie krótkim już życiu, a działo się to dawno, dawno temu bo w piątej klasie podstawówki. Widzisz ja już wtedy doszedłem do tego, a powodu, aby było ciekawiej nie było żadnego. Zero problemów w szkole, domu, czy też sercowych, a jednak tylko dzięki temu, że zabrakło mi odwagi dziś możesz czytać te słowa. Na sznurku wisiałem kilka razy i chyba tylko dzięki cykorowi wyszedłem z tego cało. To są normalne przejścia przy duszyczkach o troszkę większej wrażliwości, przyjmij do wiadomości i gdy kolejnym razem targać będą Tobą złe moce pomyśl o wiośnie, miłości i szczęściu życia. Smutne dni zawsze kiedyś mijają, a za rogiem czeka szczęście, ale żeby to zobaczyć trza wyjść z domu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, wewnętrzy spokój jest ważny, w każdej sytuacji. I najlepsze co może być to uwierzyć iż nic nie dzieje się bez przyczyny. Więc to twoje lenistwo, dzięki, którego nie odebrałaś sobie życia, nie jest bez przyczyny. Każdy z nas odgrywa swoją role w życiu, na każdego z nas czeka w końcu coś dobrego. Też w to nie wierzyłam, aż wkońcu uwierzyłam. Warto żyć, spełnoać się i z cierpliwością czekać co przyniesie nam los. Jeśli masz ochotę to chętnie moge porozmawiać z tobą prywatnie oraz wymienić się opiniami i bez współczucia, ponieważ wiem, że w takiej sytuacji jest ono po prostu wkurzające.

    OdpowiedzUsuń
  12. A jeśli ja miałam wątpliwości co do wiary? W sensie religii. Nieważne.
    Nie sądzę, aby wiara była zawsze dobra. Można w coś wierzyć, osiągnąć cel, ale nie być później z niego zadowolonym.
    Też mam myśli sprowadzające mnie w... dół? Bywa ciężko.
    Screatlieve.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.