F

My partner has depression

       Blogosfera jest pełna optymistów inspirujących i motywujących czytelników i natknęłam się tylko na garstę blogów, których autorki opisywały jak źle się czują. Być może większość próbuje trzymać brodę w górze i z uśmiechem witać nowych i szczęśliwych wizytorów, ja nie jestem dobra w udawaniu. Tylko wtedy, kiedy chcę by ludzie zostawili mnie w spokoju. Takich ludzi jak ja jest multum, ale rzadko kto zauważa w jak okropnym stanie jest nasze zdrowie psychiczne. Tak, mam depresję i tak, chcę podzielić się z wami jak się czuję oraz jak powinniście podchodzić do osób w podobnej sytuacji.

Pamiętaj jednak, że:
To jest choroba. Depresja nie jest tym samym co poczucie lekkiego smutku, a raczej poważne osłabienie stanu zdrowia psychicznego - czasem nawet zabija człowieka. Nie możemy ot tak się z tego otrząsnąć. Owszem, depresja i smutek dzielą.. smutek, ale jest to o wiele więcej!

Czasem pojawi się temat samobójstwa, ale to nie po to by zdobyć czyjąś uwagę. To wielki plaskacz dla ciebie: "obudź się, ja chcę pomocy!" a czasem nawet i ty nie dasz rady jej zapewnić. Gdy usłyszysz te słowa, znaczy to, że ta osoba nie radzi już sobie z cierpieniem i chce, by już przestało. 

Najczęściej nic się nie chce, poza leżeniem w łóżku. A to dlatego, że straciło się motywacje do życia, do robienia czegokolwiek. Wszystko traci swój sens i ma się gdzieś swoją przyszłość, przeszłość. Olewa się obowiązki i nie zważa na konsekwencje. Nic a nic nie ma znaczenia. Ja wciąż żyję, bo wyznaczam sobie małe cele gdzieś niedaleko w czasie. W listopadzie był to przyjazd Lucasa, a teraz odejście ze szkoły.

Rodzina, przyjaciele mogą nie wystarczyć na drodze do uzdrowienia. Czasem lepiej jest się wybrać do psychologa bądź psychiatry/lekarza i poprosić o antydepresanty. Oczywiście potrzeba czasu, by zaczeły działać. Skutki uboczne też są np. osłabienie, senność, mdłości, a przez pierwszy miesiąc możesz czuć się nawet gorzej. 

Nie koniecznie będą to uniwersalne rady. Każdy ma własne potrzeby i rzeczy, które wkurzają i uszczęśliwiają. Jeśli twój przyjaciel ma depresję, to będziesz dobrze wiedzieć co i jak. 

Co możesz zrobić?
Nie pytać setki razy co jest nie tak, za każdym razem gdy przyłapiesz ją bądź jego na płaczu. Skoro już wiesz, że to depresja, to nie ma sensu wymuszać na tej osobie opowiedzenia tego samego w kółko. Ogarnij to, że może nic konkretnego się nie stało: po prostu jest smutny/a. Ciągnąć się to może miesiącami, niestety.

Jednak możesz odwrócić uwagę od tego całego cierpienia. Ja całymi dniami oglądam seriale, bo żyję życiem tych postaci, nie swoim. Pozwala mi to zapomnieć o tym, że tak naprawdę jestem wrakiem na dnie bez ryb. Jak tylko się 'zatrzymam' smutek wraca i łzy ciekną po policzkach.

Zamiast słuchać narzekań, spytaj co dobrego ją/jego spotkało w danym dniu. Na początku pewnie nie będzie widzieć niczego pozytywnego, ale z czasem może to być pyszny obiad czy nowa ulubiona piosenka. Pytaj o to co jakiś czas. 

Nie pytaj jak możesz pomóc, bo gdyby ta osoba wiedziała to sama poradziłaby sobie z tym bagnem, uwierz mi. Staraj się podarować coś co ją/jego uszczęśliwi: swój czas, ulubiony smakołyk, pluszak. Za nic w świecie nie ukazuj swojej bezradności przy nim/niej. Również ważne jest, by nie mówić, żeby się rozweselił/a bo przecież gdzieś na świecie ktoś ma się gorzej. No chyba, że chcesz mieć wydłubane oczy.

Bądź wyrozumiały/a i słuchaj tego co ma do powiedzenia, a będzie to pewnie dla ciebie marudzeniem. Zazwyczaj nie ma powodu dlaczego osoby z depresją się tak czują. Nic złego nie musi się przytrafić, ale najlepiej potrafię to opisać właśnie tak: wszystkie złe doświadczenia, emocje, których się doświadczyło, nasilają się przez iks czasu i uderzają całą armią, dlatego ciężko nam jest wytknąć palcem co czyni nas smutnymi. Dlatego będziesz często słyszeć jak bezwartościowo się czuje.

Naucz się jej/jego spustów i staraj się ich unikać, czyli po prostu nie wkurzaj, bo możesz być jedyną osobą, na którą liczy. Uodpornij się na obelgi lecące w twoją stronę jeśli coś schrzanisz, ale nie wierz w to co mówi, bo w większości przypadków będą to nasilone emocje prze nią bądź niego przemawiać. Depresja to jak okres o przedłużonej dacie ważności.
  
Ból fizyczny sprawia, że zapominasz na chwilę o psychicznym, ale nie daj jej/jemu się zranić, bo to jest jak nałóg. Raz i dwa, a potem wejdzie w rutynę, myśląc o tym za każdym razem, kiedy nie da rady znieść cierpienia. Skupiasz się na tym cięciu, nie na bólu psychicznym.

Od czasu do czasu daj jej/jemu odetchnąć. Nie potrzebuje kompana dniami i nocami, nawet jeśli się martwisz, że zrobi coś głupiego. Każdy z nas musi mieć czas dla siebie, by poukładać myśli i może trochę swoje życie - zmiany są ważne.


       Głównie omówiłam to czego... w sumie ja potrzebuję, ale uważam, że nie tylko ja mogę się pod tym podpisać. Ciężko jest mi słuchać kiedy inni mówią o depresji i jak poważne to jest. Zawsze mnie to doprowadza do płaczu: "jak ja mam sobie z tym poradzić?" bądź "a co jak nie przetrwam?". Założę się, że wielu z was patrząc zza okna widzą ludzi na chodnikach, naturę i na tym skupiają swoje myśli. W mojej głowie jednak kłębią się ponuraki - "ile ludzi przyszłoby na mój pogrzeb? czy w ogóle miałabym pogrzeb? czy jak umrę to będę jak duch chodzić i obserwować ludzi? czy będą o mnie mówić a jeśli tak to co? umrę natychmiast czy będę cierpiała?".
       Nie boję się śmierci, jestem ciekawa.
long ass post

Jeśli sam/a przez takie coś przechodzisz wyślij ten post osobom, które powinny to zobaczyć, od których chcesz wsparcia i pomocy. Po przeczytaniu będą wiedzieć co robić.


mój snap: escbox
mój ddob.com

Może ci się spodobać:

17 COMMENTS

  1. Jak mi miło. Szczerze. Sama przez podobne rzeczy przechodzę. Ostatnio jest coraz gorzej. Oceny poleciały w dół, straciłam dobry kontakt z rodzicami, znajomymi ... Nic mi się nie chce, potrafię wybuchnąć płaczem z byle powodu, a zaraz potem śmiać się jak oszalała. Mam często takie dziwne dreszcze i nie wiem od czego to, ale jestem jakby otępiała. Jedynie cieszę się z tego, że coś na chwilę trochę się poukładało, ale ten smutek ... on ciągle jest. I chyba na razie mnie nie opuści.
    http://momentcatcher00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Wspomniałam o Tobie w moim poście też o depresji, ale bardziej pod kątem tego, co ja przeżywam. Daj znać czy to ma jakiś sens. Dzięki

      Usuń
  2. na szczescie nie znam osob z depresja, to naprawde okropna choroba, bo moze zaczac sie niewinnie

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znasz, a o tym nie wiesz. To nie jest coś co ot tak dostrzeszesz. "Na szczęście" = brzmi tak jakby to była dla ciebie ebola, albo nie wiadomo co i za nic byś nie pomogła takiej osobie - a może być to i twoja przyjaciółka/przyjaciel/rodzina.

      Usuń
  3. Kilka rzeczy z Twojego posta zgadza się z moim stanem psychicznym podczas pewnego okresu mojego życia. Wiem, że nie była to czysta depresja, sama dla siebie nazwałam to "stanem przeddepresyjnym". Czułam się strasznie, przepełniało mnie poczucie beznadziejności, nie chciało mi się żyć, tak naprawdę tylko leżałam w łóżku - spałam i płakałam na przemian. Różne sytuacje w życiu doprowadzają do ciężkiego stanu psychicznego, jednak w moim przypadku wygląda to tak: Od zawsze dobra mina do złej gry, jak Joker.
    Bardzo mądry post.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz dotarłam na bloga, na którym ktoś nie udaje swojego szczęścia. Może w moim otoczeniu są osoby z depresją, a jeśli dostrzegę ją to na pewno skorzystam z Twoich rad. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymaj się i nie poddawaj, a wszystko będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest tak, że większość osób ukrywa swój smutek, przygnębienie. Tak jest i ze mną, w szkole czy ze znajomymi jestem zawodową aktorką (tak to nazwijmy), wielki banan na twarzy i lecę podbijać świat. W domu zaś nie mogę odgonić się od złych myśli, płaczu nocami z nie wiadomo jakiego powodu, ale to jest przejściowe raz na prawdę jestem bardzo szczęśliwa, nie przejmuję się niczym, a potem przychodzi okres, w którym mam ochotę nawet nie wychodzić z łóżka. Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Wiele osób mnie zraniło, ale jakoś się trzymam, mam wrażenie, że mam w sobie jakąś taką siłę, która nie pozwala mi się poddać. Trzymaj się ciepło i nie zapominaj, że wszyscy chcą dla Ciebie jak najlepiej.
    Pozdrawiam,
    ~Zwykła dziewczyna

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że nie próbujesz na siłę udawać. Domyślam się, że zakładanie takiej maski jeszcze bardziej dołuje.
    Te rady są bardzo przydatne i postaram się wszystkie zapamiętać. Nie zdziwiłabym się, gdyby nagle się okazało, że ktoś wśród moich znajomych ma tego typu problemy. Tacy ludzie są wszędzie. Niestety.
    Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej. To co napisałaś jest w dużej mierze o mnie, ale może zrobię o tym kiedyś post. Tak jak tu jest napisane, depresja to choroba i nie da sie z niej tak szybko wyjść bez szwanku. Często towarzyszy jej anoreksja lub bulimia, a to są już dwa najgorsze świństwa jakie mogą być. super notka, pozdrawiam :)

    http://lovely-july-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Huh to niesamowite jak bardzo różni się świat w oczach osoby z depresą od osoby, która jest zwyczajnie zdrowa. Wiem, bo pomimo tego, że jestem młody miałem już swój smutny episod w swoim życiu.
    Myślę, że spodobają Ci się posty mojej przyjaciółki Magdy, zwilkiemprzezswiat.blogspot.com

    A do mnie zapraszam częściej :)
    Pomau-nolimits.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam w Tobie to, że otwarcie mówisz o swojej chorobie i mimo "braku chęci do życia" prowadzisz bloga :D
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Przede wszystkim powinniśmy szukać i znajdywać wsparcie u bliskich osób. :)

    Zapraszam na nowy post!
    Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  12. Też kiedyś się czułam podobnie, choć nie nazwałabym tego stanu depresją, raczej jakimś stanem przeddepresyjnym. Muszę jednak przyznać, że około 3-4 lata temu samobójstwo bardzo często chodziło mi po głowie, czułam się jak kupa gówna, moja samoocena była najniższą z najniższych (nie żartuję, nawet moja przyjaciółka mówiła, że bardziej zakompleksionej osoby ode mnie nie zna) no i ogólnie tylko po prostu sobie istniałam. Szczęście czułam tylko wtedy, kiedy nie myślałam, bo jak zostawałam sama ze sobą to niestety ten ból wewnątrz i smutek nasilał się tak bardzo, że musiałam w pewnym momencie wybuchnąć - najczęściej płakałam - a potem czułam taką pustkę ale i lekką ulgę. No ale od tego czasu minęły trzy lata, teraz mam się o wiele, wiele lepiej, jestem pozytywnie nastawiona do życia, mam cele, które chcę realizować i ogólnie jest spoko. Dlatego też założyłam bloga, bo właściwie moje "polepszanie się" od wtedy się zaczęło, pisałam nie tylko do innych, ale głównie do siebie. Pomogło. Nie jest idealnie - wciąż mam gorsze dni(co jest normalne - nikt nie jest zawsze szczęśliwy), wątpię w siebie i w ogóle, ale trwa to maksymalnie tydzień, a potem biorę się za siebie. Grunt to właśnie pracować nad sobą i chcieć mocno zmian, bo inaczej nikt nam nie pomoże, my sami musimy ścisnąć poślady i zacząć coś zmieniać i to nie będzie tak, że nagle wszystko będzie dobrze - widzisz, mi trzy lata zajęło to, by przestać być smutną, ale moja samoocena do połowy tamtego roku była dalej na samym dnie Rowu Mariańskiego. Postanowiłam jednak coś z tym zrobić i jest lepiej, już nie myślę ciągle, że "nic mi się nie udaje i jestem stertą gówna do niczego, najbrzydsza, najgrubsza, najohydniejsza" tylko po prostu pracuję nad tym, a przede mną jeszcze długa droga.

    W każdym razie Tobie życzę poprawy :) Wierzę w to, że Ci się uda, ponieważ nie warto tak marnować dni, zdrowia. Każdy z nas może osiągnąć co tylko sobie zamarzy - ale to już od niego zależy. Sęk tkwi w tym, by nie zakładać maski i nie udawać, że wszystko jest ok. Bądź szczęśliwy dlatego, ponieważ jesteś, a nie dlatego, bo to jest modne czy coś. No i ponownie przepraszam za tak długi komentarz, jak się rozgadam to trudno mi przestać XD

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne słowa o bardzo trudnym temacie. najgorsze tylko jest to że żyjemy w takich czasach że każda nastolatka 13+ "ma" depresje z błahych powodów.

    -> olipaws.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja, bardzo się cieszę, że nic takiego mi się nie przytrafiło. To szczęście, móc wiedzieć, że jest się w dobrej sytuacji. Ale niektórzy nie mogą zaznać tego uczucia.
    http://rozowawstazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.