F

Szczęście to wybór


Kiedy cierpiałam na depresję i pisałam otwarcie o tym co czuję w postach, otrzymywałam mnóstwo komentarzy, które mówiąc wprost mnie wkurwiały. Nie oceniam cię w żaden sposób, jeśli jesteś jedną z tych osób, ani w żaden sposób nie chcę cię obrazić. Rzecz w tym, że wypowiadałaś/eś się w temacie, o którym nie masz zielonego pojęcia, jednocześnie próbując poinstruuować mnie jak mam postępować, by poczuć się lepiej. Tak więc jeśli ty, osobo która to czyta, nie jesteś w żaden sposób zaznajomiony, spokrewniony z tematem, to nawet nie waż się komentować jakichś bzdur. 

Jakieś dziewiędziesiąt procent komentarzy skupiało się na tym, bym myślała pozytywnie, sugerując, że sama wybrałam sobie taki los. "Szczęście to wybór" - krzyczeliście między wierszami, spacerując w słoneczku, kiedy ja owijałam się ciemnością w jakichś jaskiniach. Czy jest coś co może zdenerwować bardziej niż świadomość tego, że ty jesteś na dnie, a innym się powodzi? Chyba tylko ich gderanie o tym, że tak na prawdę nie masz problemu, tak na prawdę nie masz depresji. A jeśli masz, to wystarczy jedna pozytywna myśl, by mroczne obłoczki odleciały i odsłoniły błogie promienie. 

Otóż, moje kochane nieczułe dranie nieświadome tego, że w tej sytuacji jesteście nieczuli wobec osoby cierpiącej na depresję, sprawa jest bardziej skomplikowana. Powtórzę się kolejny raz - depresja to choroba umysłowa - choć nie tak groźna jak może brzmieć gdy trwa (mam nadzieję, że zrozumiesz o co mi chodzi), bo prawdopodobnie nawet nie zauważysz kiedy twój bliski zachoruje, to jednak może sprowadzić człowieka na jeszcze gorszą drogę: samookaleczenia a nawet śmierć. Cichy zabójca bym ją nazwała. Myślisz, że twoje błaganie "proszę, odejdź" pozbędzie się cichego zabójcy? JASNE, ŻE NIE! Tak samo jak pozytywne myśli nie wygaszą przekonania o tym, jaką ofiarą losu się jest, o tym, jaki świat jest zjebany, o tym, jakimi ludzie są gnidami, o tym, że już nigdy nie będzie lepiej i jedynym rozwiązaniem jest odejść z tego świata. Na takim etapie byłam. Choć każdy może to przeżywać w inny sposób, ja jednak opowiadam o sobie.

Nie powiesz przecież do osoby niepełnosprawnej: "a weź nie przesadzaj, po prostu wstań, a zobaczysz, że ta amputacja nóg wcale nie jest takim wielkim problemem", co nie? W takim razie dlaczego jesteś w stanie skierować takie puste słowa do osoby chorej umysłowo aka cierpiącej na depresje: "przejdzie ci, wystarczą pozytywne myśli". Dla ciebie może jest to porównanie z dupy wyciągnięte, ale dla osoby chorej IT'S A BIG DEAL. 

Nieświadomość i przypuszczenia są niebezpieczne, dlatego zanim cokolwiek skomentujesz, w jakimkolwiek temacie, miej pewność, że wiesz co jest tam zasiane.

To co leczy się tabletkami jest chorobą. Szczęście to nie wybór.



 Podaj ceny a polecę twój blog w pasku bocznym,
bądź poklikam u ciebie.



Może ci się spodobać:

10 COMMENTS

  1. Bardzo dobry post - dobrze, że zdecydowałaś się opublikować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, uważam że mogę i tu się wypowiedzieć, bo możliwe że przechodziłam/przechodzę przez podobne rzeczy.
    Też nie lubię, gdy ludzie mówią "Wszystko jest w twojej głowie", "Ty to sobie wymyślasz". WIEM, że jest to w moim umyśle i to właśnie on jest problemem (w końcu choroba umysłowa), ale przepraszam bardzo, tak samo jest z ludźmi cierpiącymi na schizofrenię czy dwubiegunówkę. Też jest to w ich głowie. I nie są to wymysły, bo w ich mózgach zaszły/zachodzą neurochemiczne zmiany. Tak samo w depresji - to nie jest tylko wymyślanie, aktywność mózgu również się zmienia, właściwie to czasami też i funkcjonowanie całego organizmu. Ale ludziom z wymienionymi wcześniej chorobami jakoś nikt nie mówi, żeby po prostu wzięli się w garść...
    No i nie tak łatwo sobie poradzić z depresją samemu, choćby z tego powodu, że mamy tu chorego, który próbuje leczyć się sam - i sam się sabotuje. Pozytywne afirmacje, nad którymi mamy kontrolę, są kontrowane przez złe myśli, których świadomie nie kontrolujemy lub nie mamy na to siły; dla osób, które nie doświadczyły - to jak ruminacje, typu piosenka, której nie możecie się pozbyć z głowy i ciągle ją nucicie. Tylko mniej przyjemne.
    A i mówienie "ogarnij się", "wymyślasz sobie" nie jest dobre, bo sprawia, że osoba z depresją może zacząć się jeszcze bardziej deprecjonować (na zasadzie "wymyślam sobie, bo nie radzę sobie z życiem, więc jestem słaby, więc irytuję tym innych, a nie potrafię się zebrać, więc nie zasługuję na życie").
    Ale jednocześnie zostawianie osób będących w takim stanie nie jest dobrym pomysłem (chociaż niektóre pewnie by wolały). Nie chodzi nawet o oferowanie pomocy, próbę zrozumienia czy rozwiązania problemu, moim zdaniem wystarczy zwykłe "nie będę cię oceniać, poprzebywam z tobą, bo dla mnie się liczysz".
    Aaaa teraz przeskoczę do tematu, który w sumie wydaje mi się straszliwie trywialny po tym co przeczytałam i napisałam, no ale, uznajmy to za formę odreagowania. Mójborze ta sznurowana koszulka jest prześliczna *.* Ale nie miałabym odwagi takiej założyć, bo jak dla mnie musiałaby być bez stanika pod spodem (niczego tak nie nienawidzę jak niechlujnie wystającej bielizny) :v Oh, i pytanie odnośnie tatuażu - czy bardzo bolał (i do czego przyrównałabyś ból)? Wiem, że każdy to odczuwa inaczej, no ale. I czy pielęgnacja przy procesie gojenia jest bardzo uciążliwa? Sama od dwóch lat się zbieram, ale to akurat chcę coś na wewnętrznej stronie przedramienia (ponoć mało bolesne. Ponoć).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to wszystko opisałaś. Wydaje mi się, że ludzie po prostu 'denerwują się', kiedy w ich otoczeniu jest ciemna aura, a że nie chcą pomóc chorej osobie się tego pozbyć (bo to tyle roboty, co nie >.<), przyjmują, że to tylko wymyślanie. Nie trzeba przecież nie wiadomo czego robić, by sprawić radość tej osobie. Mi zdecydowanie wystarczyłoby gdyby ktoś ze mną porozmawiał tak normalnie, spędził ze mną czas, bym mogła oderwać myśli od tych nieprzyjemnych spraw.
      Co do bólu przy dźganiu igłami... Nie wiem czy ktoś ci kiedyś zrobił tak zwaną 'pokrzywę' na ręce? Chwytasz dłońmi rękę, dosyć blisko siebie i wykręcasz skórę w dwie różne strony. Tak właśnie to odczuwałam, tylko było skoncentrowane w miejscu gdzie tatuował. W sumie to do zwykłego oparzenia pokrzywą też da się to porównać. W niektórych miejscach nie czułam, a w innych to bolało jak sku..syn. :D Na wewnętrznej stronie przedramienia (zgaduję, bo miałam robiony tylko na nadgarstku) pewnie będzie bardziej bolało, bo... skóra jest chyba cieńsza? Sama pielęgnacja to pikuś, ale niektóre rzeczy mnie denerwowały - musiałam uważać na której stronie śpię przez mniej więcej pierwszy tydzień, by nie popaćkać rany, włosy kleiły mi się do maści, którą smarowałam kiedy były rozpuszczone. Tak samo kiedy nosiłam długi rękaw do szkoły, by ochronić przed słońcem a nawet ten taki standardowy krótki rękaw. Maść się wycierała. :D Swędziało jak cholera po tygodniu a nie mogłam się drapać. Ale tak jak mówiłam, sama pielęgnacja nie jest problemem. :)

      Usuń
  3. Depresja... Wcale nie jest to błahostka jak myśli większość. Masz rację, nie wystarczą zwykłe pozytywne myśli, gdy cały świat wewnątrz osoby tym dotkniętej jest pozbawiony barw, pełen smutku, żalu. Najgorsze, gdy do tego dochodzą jeszcze lęki, ataki paniki. Nikomu nie polecam bycia dotkniętym tą chorobą. Dobrze, że piszesz na takie tematy, ludzi trzeba uświadamiać, że nie wystarczą pozytywne myśli, by w jakiś magiczny sposób się uleczyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, że opublikowałaś taki post
    Zdjęcia bardzo ładne
    Stylizacje cudowne ♥
    Pozdrawiam oliwiafelkel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie szczęście nie jest wyborem, na nie składa się wiele czynników... Dobre porównanie depresji z amputacją nóg - niestety wiele osób myśli, że to nie jest choroba, a wymysł wyobraźni lub chwilowe upodobanie (tak jak mi mówili po śmierci brata, yhy, bardzo). Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej jak ludzie mogli cos takiego pisac.
    Coz, zycze ci w zyciu wszystkiego dobrego choc wiem i tak ze to nie bedzie takie latwe.
    Buziaki!


    little-jay999.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, też kiedyś miałam pocztki depresji i dużo osób stwierdzało, że jestem zbyt negatywna, że rozsiewam złą aurę, że mam przestać się "przejmować"- to jest bezsensu- i dobry przykład podałaś, to tak jakby osobie chorej na np. nowotwór zacząc gadać, że jest zbyt negatywna, że ma nie przesadzać i zacząć się cieszyć ;-; LUDZIE, ZASTANÓWCIE SIĘ.
    A to zdjęcie z OMG People run mnie baaardzo rozbawiło ,haha ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Z jednej strony masz rację, z drugiej strony zależy też to od stopnia zaawansowania i tego jakich ludzi masz najbliżej siebie, czy są to osoby, które Cię wspierają, czy które dobijają Cię jeszcze bardziej. Sama to przechodziałam, ale nigdy nie miałam odwagi się przyznać. Moja poprzednia klasa uważała to za wymysł, moi rodzice nie chcieli o tym słyszeć, bo mi przejdzie, na blogu też nie miałam odwagi się przyzać, bo czytali to znajomi... jak z tego wyszłam sama nie wiem, zmieniłam otoczenie, znalazłam ludzi, którym jestem potrzebna, którzy we mnie wierzyli, a tabletki odstawiłam na bok... jak widać każdy ma swoje metody.
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze to ujęłaś. Czasami depresja jest gorszą chorobą od jakiejkolwiek choroby fizycznej. Sama miałam depresję w gimnazjum i wiem o czym mówię. Jedna osoba podniesie się szybciej, drugiej potrzeba więcej czasu na to, aby wyzdrowiała. Nie pomoże tu zapewnianie, że wszystko będzie dobrze. Ludzie są tak bardzo zabiegani, że nasi bliscy czasami za dużo od nas wymagają i nie zwracają uwagi na to, że jesteśmy nieszczęśliwi i cierpimy.

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.