F

Pomóż im umrzeć


Chcę, by każdy z nas miał wybór.
Będąc już na łożu śmierci, lecz wciąż przykuci do świata żywych, bez nadzieji, bez możliwości ratunku bo wszystko już zawiodło. W pełni świadomi bólu przenikającego każdą kość, dławienia się własną śliną, zamknięci we własnym ciele jak w więzeniu - zmieńcie prawo, bo odbiera ono kontrolę nad własnym życiem, własną śmiercią. Pozwólcie zadecydować pacjentom czy chcą tak żyć, czy mają już dość tych tortur. Jestem pewna, że pod skrzydłami lekarza poczują się bardziej komfortowo, a przede wszystkim, że kogoś jednak obchodzi ich cierpienie oraz że wciąż jest iskierka nadzieji, ostateczne rozwiązanie. 

Nic już się nie da zrobić.
Nie legalnie, nie z ówczesnym prawem, lecz rozwiązanie tam jest. Prawda jest taka, że odbiera się przywilej wyboru ludziom psychicznie zdrowym, będących w stanie podjąć tę decyzję. A jaki los czeka pacjentów w dzieciącioleciach śpiączki? Doktor przełącza pstryczek i ciemność. Niesprawiedliwie rozdane karty pozostawiają wielu w męczarniach do czasu gdy śmierć sama nie przyjdzie i nie załagodzi ich cierpienia. Dajcie im odetchnąć. Dajcie im pożegnać się z rodziną raz na zawsze. Dajcie im możliwość kontroli nad czasem i miejscem swojej śmierci. To niezbyt wiele, ale... prawo jest bezlitosne, bo nie ma w nim tak naprawdę miejsca na uczucia.

Jestem za eutanazją.

Źródło zdjęcia: flicr.com / Commercial use allowed

Może ci się spodobać:

4 COMMENTS

  1. Jestem wierzącą praktykującą, ale... zawsze jest jakieś "ale". W pewnej chwili spotykamy się z sprawą, która jest dylematem moralnym. Nie jestem jednoznacznie za ani przeciw. To trudny wybór. Bolesny. Nie rodzi się, bo ktoś nagle pewnego poranka postanawia umrzeć. Rodzi się z tego, że kogoś po prostu zaczyna przerastać ból fizyczny i trud życiowy związany z ogromnymi ograniczeniami fizycznymi. Niby wielu innych chciałoby tych cierpiących otrzymać za wszelką cenę przy życiu, jednocześnie przedłużającej ich cierpienie. Tylko czy w takim wypadku pomagają im chociaż trochę? próbują ulżyć w cierpieniu? Zazwyczaj nie.
    Tylko czy mamy prawo przedłużać czyjeś cierpienie? Nie.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra nazwa bloga! Gratuluję dotychczasowego dorobku blogowego. Wygląd masz dość prosty, ale widać że taki ma być - taki konkretny. :) Mnie osobiście się podoba i odpowiada, mimo że nic do tego nie mam ;) Nie jestem u Ciebie pierwszy raz - i nie żałuje. Co do tematu posta... poruszyłaś bardzo trudny i ciężki temat. Ja na temat eutanazji mogła bym pisać eseje i elaboraty. Jednak to bez sensu, tym bardziej w komentarzu. Z resztą podobnie jak na temat aborcji. Kwestia tego, że moje zdania na te tematy się od siebie znacząco różnią. W sumie troszkę hipokryzja, ale czy na pewno? Zapraszam do mnie: http://bylasobiepanda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje. Czasem są sytuacje, kiedy człowiek męczy się ze sobą i inne osoby z nim też, nie mając własnego życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy tak naprawdę istnieje jakaś możliwość kontrolowania własnego życia i śmierci. Zwłaszcza jeśli chodzi o śmierć to przychodzi ona bez zapowiedzi i wcześniejszego zaplanowania i uważam, że tak powinno być. Bóg daje, Bóg zabiera i tak dalej. ALE nie jest to sprawiedliwe kiedy każdego dnia czuje ogromny ból i cierpienie, jednocześnie wiedząc, że jego stan nigdy już się nie zmieni. W tak ciężkich chwilach eutanazja powinna być dozwolona. Nawet jeśli to w jakiś sposób nie godzi się z religią to myślę, że to zwykły objaw człowieczeństwa... pomóc innemu i zatrzymać jego cierpienie, które jest nie do zniesienia.
    Pozdrawiam [http://ekstra-introwertyczka.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.