F

Jak udowodnisz, że istniejesz?

 
Kiedy uderzyłam the rock bottom, zdałam sobie sprawę, że moje barki mają swój limit. Każdy nowy ciężarek na moich plecach, pieczętował mój los, dlatego, by się nie złamać, nieświadomie zaczęłam walczyć. Stworzyłam wokół siebie tarczę, która osłoniła mnie przed kolejnymi ciosami. A ciosy te, były zadawane przez społeczeństwo. Nie mogąc uciec ani walczyć, trzeba zacząć się bronić. Z czego więc stworzyłam moją tarczę?

Patrząc wstecz na przestrzeń lat, widzę powolny rozwój mojej wiary w nieistnienie wszechświata. Im więcej o tym myślałam, tym bardziej rozumiałam, jak wiele nie rozumiem i jak wiele nie potrafię udowodnić. Nie jestem w stanie przyswoić uczuć innych ludzi, bo ich nie czuję. Nie jestem w stanie pojąć ich życia, bo to nie ja nim żyję. W takim razie jak mogę udowodnić, że jest to prawdziwe? Jak ktokolwiek mógłby udowodnić, że istniejemy, znając jedynie własną świadomość? Jak udowodnić, że zwierzęta istnieją? Że jedzenie, które spożywamy, istnieje? Że gwiazdy i kosmos istnieją skoro bezpośrednio nie możemy wtargnąć w ich egzytencję?

Większość z was pewnie oceni to własnym wzrokiem. Widzę — to egzystuje. Jednak ten tok myślenia założyłby, że wszystko co widzimy jest prawdziwe a w tym podmioty w naszych snach, halucynacje i urojenia. Gdyby to była prawda, po naszym świecie biegałyby monstra i latały tęczowe pterodaktyle, albo bylibyśmy zjadani żywcem przez zombie. Widzisz je w snach czy ekranach telewizorów, to istnieją. Faktem jest również, że możemy czegoś dotknąć i w ten sposób stwierdzić — to tutaj jest i koniec, ale podobnie jest w świadomych snach, których sama doświadczyłam. Możesz stanąć naprzeciw armii zombie albo latać na smoku w krainie Avatara i wyda się to tak prawdziwe, że nie potrafiłbyś odróżnić tego od rzeczywistości, gdybyś nie wiedział, że śnisz. Są też przypadki, gdzie taki sen może stać się fałszywym wspomnieniem (po więcej informacji na ten temat odsyłam was do linków niżej). Trawa pod stopami, łuski smoka, wiatr we włosach, strach przed nieumarłymi bądź ekscytacja przy ich eliminowaniu — te wszystkie uczucia są realne w świadomych snach, ale nigdy nie odważysz się powiedzieć, że jest to prawdziwe, prawda?

Uważam, że jestem tylko częścią większej świadomości, która stworzyła ten świat i mnie tutaj umieściła, ale jest to tylko i wyłącznie projekcja. Moje ciało nie jest prawdziwym ciałem. Moje wspomnienia nie są świadectwem istnienia, a zainstalowanym dodatkiem próbującym mnie przekonać, że jestem czymś więcej niż iluzją. Stworzyłam więc z tego moją tarczę, która osłania mnie przed niepotrzebnymi uczuciami, którymi społeczeństwo we mnie ciska. Nie przejmuję się rzeczami, które mnie nie dotyczą. Oszczędzam sobie ciężaru, którego nie muszę dźwigać. Odpowiedzią jest obojętność. Solipsyzm.

Czemu mam się przejmować co o mnie mówisz, skoro nie istniejesz?

Nie udowodnisz mi, że istniejesz. A ja tobie nie udowodnię, że nie istniejesz, bo jesteś zaprogramowany, by myśleć, że jesteś prawdziwy.  


Są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia. Nie narzucam nikomu mojej wiary ani nie mam na celu umniejszenia wartości czyjegoś życia bądź 'istnienia', pomimo tonu i wyrażeń zawartych w poście. Po prostu było mi wygodniej napisać to w ten sposób, nic poza tym. 

Uszanuję, jeśli uważasz, że nie mam racji, o ile ty uszanujesz, że to moja wiara.

Może ci się spodobać:

3 COMMENTS

  1. W sumie to może być tak, że nic nie istnieje, a wszystko jest iluzją. Gdzieś tam we wszechświecie może być planeta podobna do naszej, a w niej nasze klony, a może i nie. Jednak mnie przeraża bardziej to, że świat w którym żyjemy może być najlepszym z możliwych.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może tak na prawdę nic nie istnieje. Ani my ani świat a wszystko to iluzja.

    http://wszystkojestniczym.blox.pl/2017/03/Strach-lek-czego-sie-tak-na-prawde-boimy.html Zapraszam ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Pytanie nie powinno brzmieć "Jak?" tylko "Po co?" :) W połowie lektury już miałem się wymądrzać, że solipsyści to wszystko wymyślili wieki temu (głównie po to, żeby zabłysnąć znajomością słowa "solipsyzm"). Ale jak widzę - niepotrzebnie. Dogadałabyś się całkiem nieźle z doktorem Corcoranem...

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.