F

Co przyciąga cię do innych?



Czy zastanawiałeś się kiedyś na jakiej podstawie wybierasz swojego ukochanego czy znajomych? Wspólne zainteresowania, wygląd, charakter - ciężko jest stwierdzić, które z nich gra tę kluczową rolę i jak dotąd nie brałam pod uwagę, że tych czynników może być dużo więcej. Jeden z nich szczególnie mnie zainteresował. Kiedy pierwszy raz o nim usłyszałam, brzmiało to dosyć logicznie, jednak nie do końca rozumiałam, co autor miał na myśli. Słychając, nie próbowałam wgłębić się w jego słowa, ani analizować co mogłyby oznaczać w praktyce. Kilka tygodni później ujrzałam pewien wzór, którym sama spośród tłumu wybierałam osoby, które mnie do siebie tym czymś przyciągały.

To, czego nieświadomie szukamy w innych, to uczucia, które towarzyszyły nam w przeszłości. Te głęboko w nas zakorzenione, dające nam komfort bądź te znajome, niekoniecznie pozytywne. Pomyśl o tym jak o aurze, która nas otacza i wysyła sygnały ludziom wokół. Czytamy je a przetrawione informacje docierają do nas w prostej formułce - 'coś mnie do niego przyciąga' bądź nie. Czyli jego wyróżnione uczucie, jest takie samo, bądź podobne do twojego. To tak jakby aury nadawały na tych samych falach, nie jest jednak regułą, by te fale dobrze razem brzmiały. Być może stąd biorą się toksyczne związki, od których nie można uciec? Wiesz, że to cię niszczy, ale znajdujesz pewne ukojenie w tym, że relację otaczają uczucia znane ci z przeszłości. 

Moją aurą jest samotność i takich ludzi odnajduję w tłumie. Widzę w nich pewną iskierkę, której nie dostrzegam u innych. Nie zawsze jest to pociąg napędzany romantycznymi uczuciami. Czasem jest to zwykłe zainteresowanie czyjąś osobą. Dlatego może jest to też czynnik, którego używamy, by odszukać przyjaźń.

A co jest twoją aurą?


PRZED I PO PRZERÓBCE


Lubię takie bajkowe przeróbki. Margarita Karova jest w sumie mistrzynią dla mnie i mam nadzieję, że pewnego dnia będę tak dobra jak ona. Jednak problemem dla mnie jest granica. Nie wiem kiedy skończyć, czy nie za dużo czasem przerobiłam. Co sądzisz? Mów szczerze co ci się podoba a co nie. "Mów" haha brzmi trochę jak groźba. Powiedz proszę... :D

Może ci się spodobać:

8 COMMENTS

  1. Faktycznie. Wyszukujemy ludzi wśród tłumu którzy w pewnym sensie przypominają nas.

    http://tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeróbka super, chciałabym mieć takie zdolności i umieć posługiwać się ps :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia mi się bardzo podobają. Ciężko jest dokładnie stwierdzić, co mnie przyciąga do innych.

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę powiedzieć, że mądrze piszesz. I chyba coś w tym jest. Wydaje mi się, że istotnie podświadomość prowadzi nas często w kierunku, którego świadomie w ogóle nie dostrzegamy... Mnie przyciąga do innych pewna kombinacja podobieństw i przeciwieństw. Np. lubię facetów zgrabnych, bo sama jestem zgrabna, najlepiej o jakichś podobnych zainteresowaniach. Ale jednocześnie innych niż ja - otwartych optymistów, którzy lubią ludzi, podczas gdy ja jestem raczej melancholiczką, która się ludzi boi. Wszyscy faceci, z którymi mnie cokolwiek w życiu choć przelotnie łączyło, włączając w to mojego męża, spełniają te standardy. Ale zdałam sobie z tego sprawę dopiero niedawno, wcześniej wybierałam ich totalnie nieświadomie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie prawda. Mówi się często, że aby się pokochać trzeba nadawać na tych samych falach. Jednak z drugiej strony ile razy słyszałam, że przeciwieństwa się przyciągają. U mnie działa to tak. Podświadomie szukam osób, które są inne. Ludzie tacy jak ja są dla mnie nudni, przecież dobrze znam się. Z osobami o innych gustach lepiej mi się rozmawia. Ja wprowadzam ją w mój świat, opowiadam o tym, co lubię, czego słucham, a ona robi to samo. Gdybyśmy byli tacy sami, to nie miałabym o czym z nią rozmawiać. Po co mam jej mówić co wie?
    Jednak potrzebny jest też jakiś punkt styku, coś co nas łączy. U mnie jest to przed wszystkim postawa życiowa, zasady, taka ogólna moralność. Wtedy jest idealnie, przynajmniej dla mnie.
    Obserwuje od dawna, komentuje rzadko, wybacz, naprawię to :D
    Pozdrawiam, Natalka z bloga PZZO (Pisane z zamkniętymi oczami).

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby to co piszesz jest prawdą, ale też nie do końca. Obserwując moich znajomych i ich związki - faktycznie, jest sporo pokrycia z tym co napisałaś. Jednak ja i mój ukochany to dwa zupełnie inne światy. Ja jestem osobą raczej przebojową, otwartą na świat i ludzi, kocham zwierzęta, martwię się co się z nimi dzieje na przykład zimą, kocham życie i korzystam z niego pełnymi garściami, nadto jestem niską, niebieskooką blondyneczką. Natomiast on jest człowiekiem bardziej rzeczowym i stanowczym, dla niego czarne jest czarne, a białe to białe i nie ma nic pośrodku, to znaczy póki nie ma mnie obok rzecz jasna. No i jest wysokim, szczupłym szatynem w okularach na szpiczastym nosie. Podobieństw nie odnotowano. No i co najważniejsze on jest umysłem ścisłym (studiuje ekonomię), a ja jestem typową humanistką, którą nawet twierdzenie Pitagorasa parzy w ręce. Myślę, że fakt, iż jesteśmy tak różni spowodował, że jesteśmy razem już ponad 4 lata. Natomiast wszystko to co napisałaś idealnie obrazuje nawiązywanie znajomości/przyjaźni.
    W wolnej chwili zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli mnie zaobserwujesz i zostawisz po sobie komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co piszesz widzę, że nie zrozumiałaś posta. Pisze jak byk, pierwsze zdanie drugiego akapitu, które podsumowuje całość: 'To, czego nieświadomie szukamy w innych, to UCZUCIA, które towarzyszyły nam w PRZESZŁOŚCI.' Piszę o uczuciach, aurze, która otacza człowieka a ty o cechach i poglądzie na świat, TERAŹNIEJSZYCH nawet, i mówisz, że nie mam racji. Jak mogę mieć, kiedy myślisz i piszesz o czymś innym niż ja? Ponadto dodałam zdanie - 'Nie zawsze jest to pociąg napędzany romantycznymi uczuciami.', no i jeszcze '[...] nie jest jednak regułą, by te fale dobrze razem brzmiały', co najwidoczniej nie było tak łatwe do zrozumienia jak myślałam. Mianowicie, mówię tutaj, że osoby o takiej samej, bądź podobnej aurze, nie muszą się ze sobą dogadywać, bądź mieć na siebie dobrego wpływu, bądź mieć pociągu seksualnego, bądź chęci by być ze sobą jako coś więcej niż przyjaciele. Powtarzam znowu - mówię o AURZE a nie charakterze, a tym bardziej nie wyglądzie, cholibka! Ten akapit jest oddzielnym akapitem nie bez powodu. Oddzieliłam go od gadki (pierwszego akapitu - WSTĘPU POSTA) o zainteresowaniach, wyglądzie i charakterze, bo jest o UCZUCIACH i odpowiada na pytanie w tytule.

      Moje posty najwidoczniej wymagają więcej niż tylko przeczytania. A w szkołach powinni bardziej wbijać do głowy analizę czytanego tekstu.

      Usuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.