F

Nie zasługuję, bo...


Znów powoli upadam, być może nawet nigdy się nie rozbiję. Nie zmienia to jednak faktu, że lot wpływa na mnie negatywnie. Część mnie, która lubi mój charakter i akceptuje wygląd, jest przytłoczona. Czym? Brakiem rutyny i stabilnego gruntu? Zmęczona, czym? Wpływom decyzji, których ja nie podejmuję? Nie zasługuję, bo... - szukam wymówek, by wyjaśnić dlaczego stoję sama w  pędzącym tłumie. Obwiniam swój charakter i wygląd, ale wiem, że nie tam leży problem.

Zamykam się w wietrznej kuli i obiecuję jej eliminacje, gdy zadbam o siebie, i wyjdę na prostą. Jest jednak we mnie myśl, która insynuuje, że nigdy to nie nadejdzie. Mój comfort zone mnie pochłania i stwarza iluzję bezpiecznego miejsca. Miejsca, gdzie nikogo nie potrzebuję i gdzie jestem tylko powierzchownie szczęśliwa. Bądź taka i nie wyglądaj jak wyglądasz - wtedy będziesz mieć prawo do bycia kochaną. Stek bzdur, który pierze mi mózg. Za długo zostałam pozostawiona sama sobie. Teraz jestem zepsuta.


Może ci się spodobać:

1 COMMENTS

  1. Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Przez długi czas sądziłam, że ludzie są mi w ogóle niepotrzebni, bo przecież tyle czasu spędzam sama i jakoś żyję... Nie wiem jak Ty, ale ja w pewien sposób odtrącam wszystkich wokół. Wolę tak jak napisałaś "zamknąć się w wietrznej kuli" niż wyjść do obcych ludzi, którzy będą oceniać mój wygląd, wciąż taki nieidealny, zachowanie, charakter. Uciekam, wciąż uciekam, i nie potrafię stawić czoła temu problemowi.

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.