F

Aspołeczna?


Jestem dziwna. Odzwyczajona od ludzi. Spędziłam tyle czasu zamknięta w czterech ścianach, gdzie nikt nie zaglądał mi do okien, że pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy, gdy ktoś wreszcze zapukał do drzwi, była dlaczego on ze mną gada? Chciałabym, by było to wyolbrzymione. Chciałabym powiedzieć, że w sumie tylko żartuję. Jakkolwiek to brzmi - smutno, śmiesznie czy żałośnie - tak właśnie pomyślałam. Trudno było mi przyjąć do wiadomości, że nie jestem duchem. Nie mogłam uwierzyć, że jestem warta rozmowy i kilku minut czyjegoś czasu. Jestem przyzwyczajona do przelotnego - cześć, co tam?, dlatego takim szokiem było dla mnie usłyszenie czegoś więcej. Szokiem było, że pytał i próbował nawiązać dialog, choć z takim fucktardem jak ja musiało to być olimpijskim wyzwaniem.

Nie lubię rozmów na spontanie, bo moja małomówność sprawia wrażenie braku zainteresowania. Wydaje mi się, że dlatego z góry jestem skazana na naklejkę nie wysilaj się, bo nikt przed i po nim nie próbował ze mną rozmawiać w taki sposób.

Prawdą jest, że nie wiem co mówić w takich sytuacjach. Mój mózg jest w stanie wypracować strategie jak i kiedy uderzyć na barona, kiedy campić, a kiedy rushować przeciwnika, ale prosta rozmowa z człowiekiem face to face wydaje się poza jego możliwościami. Ale lubię kiedy ktoś się do mnie odzywa, kiedy wciąga mnie w grono wtajemniczonych, bo ból wykluczenia niesie za sobą pasmo innych negatywnych emocji, których chcę uniknąć.

Jednak sama chęć rozmowy to za mało, by wypływać na głębokie wody. Szczególnie kiedy woli się nic nie mówić, jeśli nie ma się niczego do powiedzenia. Small talk to nie moja działka. Absolutnie wykluczone.  Zamieram za każdym razem, kiedy klient zaczyna opowiadać, że z borówek zamierza zrobić przecier, bo nie wiem co w takich chwilach się odpowiada. O super, nigdy nie jadłam, przynieś mi trochę. Niezręcznie się robi, bo albo się uśmiecham z cichym prychnięciem albo chichotam. CO JEST ZE MNĄ NIE TAK? I jak to naprawić?

Znam odpowiedź.


Może ci się spodobać:

3 COMMENTS

  1. Cześć, fajnie, że dostrzegasz to, że jesteś inna. I jeśli Ci to nie pasuje - to możesz jak tego chcesz - to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótkie, treściwe mocne. Ostatnie zdanie - perełka. Dobrze ujęłaś istotę introwertyzmu, gdy ten staje się kłopotliwy.
    Drobna kosmetyczna uwaga - zapożyczenia z angielskiego radziłbym pisać pochyłą czcionką.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś miałam podobnie. Ale zaczęło mi coraz mniej zależeć na zdaniu innych a równocześnie ludzie zaczęli mnie coraz bardziej interesować. Nie mam problemu z pogadaniem o pierdołach na przystanku z kimś, kto zagai. Wciąż nie jestem miłośniczką rozmów, których nie potrzebuję, ale nie wzbudzają już we mnie negatywnych emocji. Nie jestem w stanie czasem zrozumieć jak kiedyś mogłam być totalnym milczkiem i jakim cudem to się zmieniło. Bywa, że wśród bliskich buzia mi się nie zamyka. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale czuję większy luz i relaks. :)

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.