F

Jesteśmy poza zasięgiem



W pewnym momencie czas się zatrzymuje i czuję jakbym unosiła się, a wokół mnie pustka i szarość. Ta nietypowa grawitacja odrętwia mnie fizycznie. Oczy nieprzytomne zwodzą i nie jestem nawet świadoma tego, że odpływam tam, gdzie nie rozpoznaję własnych uczuć.

Nie potrafię tego inaczej wyjaśnić; rzucił na mnie czar. Nie pamiętam, by ktokolwiek inny tak zawrócił mi w głowie. Pomimo, że wielokrotnie próbowałam wyrzucić go z mojego życia i z moich myśli, coś nieustannie przyciąga mnie do niego. Sprawia, że te decyzje podejmowane w imieniu własnego dobra zamieniają się w błędy. Myślałam, że znam siebie wystarczająco dobrze - powiem żegnaj i zapomnę w oka mgnieniu. I choć odcięcie więzi nigdy dotąd nie sprawiło mi problemu, tym razem jest inaczej. Zaczęłam krwawić, jakby więź była moją własną żyłą.

Dzielą nas oceany, a nasze uczucia utopione są głęboko pod wodą. I choć widzę ich maleńkie światło, boję się ich dosięgnąć, bo nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się znaleźć dla nich stabilny grunt. Nie wiem, czy będą umieć zawalczyć o wspólną przyszłość. bo patrząc prawdzie w oczy, jest ona ledwo dostrzegalna. Wydaje mi się, że jesteśmy poza zasięgiem. I być może się mylę, lecz to unikanie szczerej rozmowy wprowadza mnie w obłęd, dlatego muszę to powiedzieć na głos — uczucie jest jednostronne. Takie wmawianie sobie tego boli jak cholera, ale chcę być przygotowana na najgorsze, by mój upadek mnie nie zniszczył.

I tak właśnie, to postronnie piękne uczucie działa na mnie jak toksyna. Przeszywa moje serce, a ja unoszę się w miejscu, w nadziei, że pewnego dnia przestanie być trucizną. Sama zastanawiam się, dlaczego to znoszę? Nie tak dawno temu spaliłabym to uczucie i nawet za siebie nie spojrzała. Zmieniłam się i teraz widząc tę malutką szansę na połączenie naszych dróg, chcę spróbować zmierzyć się z ryzykiem złamanego serca.

Uwielbiam, kiedy moje myśli odpływają, bo bardzo często zabierają mnie do miejsc, w których moja stopa nigdy nie postanie. Piękne marzenia. Day-dreaming. Dolewam nimi oleju do ognia.

Ta piosenka świetnie to opisuje MEDIC - Wander

Może ci się spodobać:

1 COMMENTS

  1. Myślę, że takie znajomości są dla nas największą lekcją o nas samych. Też zawsze uważałam, że przywiązanie jest kwestią sporną, że wszystko zależy od nas. Wierzyłam, że dam radę bez niego bo przecież niektórzy są tylko na chwilę. Najwidoczniej nie znam siebie tak dobrze. Sama odeszłam i nadal mam nadzieję, że zawalczy i wróci. Zawsze lekceważyłam naiwność, teraz sama nią karmię.

    Pozdrawiam Słońce, świetny post!

    OdpowiedzUsuń

~~~~~~~~~~~~~~~UWAGA
Moje posty wymagają więcej niż samego przeczytania.
Nie wiesz co napisać, nie piszesz. Nie wiesz o czym jest post, nie zgadujesz.
NIE CZYTASZ, NIE KOMENTUJESZ.