F

Informacje o autorze


Witam bardzo serdecznie. Zakładam, że zainteresowała cię moja osoba skoro jesteś na tej stronie. Postaram się w skrócie opowiedzieć o sobie i swoim życiu.


Czas na super nudne, jednak podstawowe informacje, które ludzie zadają poznając nową osobę. Jestem Laura i urodziłam się w 1996 roku, oblicz sobie ile mam lat, bo cholercia wie, kiedy znów będę edytować moją biografię. Obecnie mieszkam w Szwecji, na przeuroczej wyspie Tjörn, która na zawsze pozostanie w moim sercu pod tabliczką najpiękniejszych miejsc, które zamieszkiwałam. Z Polski wyprowadziłam się po skończeniu gimnazjum, był to rok 2012 i rozpoczełam naukę w nowym kraju oraz w zupełnie dla mnie nowym języku.

Raczej nie będę poruszać mojego życia gdy mieszkałam w Polsce, bo zaczęło się ono po wyprowadzce. Wtedy zaczęłam się zmieniać i bliżej poznawać ten świat, dojrzewać, kształtować moje opinie, charakter, zanudzam sama siebie, ziewam. Po prostu stałam się taka jaka jestem - ponura.

Swoją naukę rozpoczęłam na programie przygotowawczym w liceum (który nie liczył się jako prawdziwy rok szkolny), gdzie uczyłam się podstaw ogólnych przedmiotów po szwedzku, czyli matematyka, przyroda, wiedza o społeczeństwie. Będąc osobą nieśmiałą, która ma problemy z poznawaniem nowych ludzi, przez prawie cały pierwszy semestr nie nawiązałam żadnych znajomości, poza pewnym gościem, polakiem, z którym spędzałam przerwy. Pomagał mi czasem z językiem, ale rozmowy prowadziliśmy oczywiście po polsku. Patrząc wstecz wiem jak to niegrzeczne było względem otoczenia, jednak nie znałam szwedzkiego na tyle dobrze, by swobodnie rozmawiać.

Uczyłam się jednak szybko i już w drugim semestrze przeniesiono mnie do grupy bardziej zaawansowanej, gdzie po czasie zaprzyjaźniłam się z czterema dziewczynami. Nie zmienia to jednak faktu, że to ja byłam tą najcichszą i często zamiast słuchać odlatywałam gdzieś myślami, ale wydaje mi się, że nie wpłynęło to znacząco na naszą znajomość.

W następnym roku szkolnym każda z nas wybrała inny program, więc nasze spotkania bardzo się ograniczyły, bo przerwy miałyśmy w innych godzinach, na innych piętrach. Moim wyborem była informatyka i jak się pewnie domyślacie, dołączyłam do klasy pełnej władających językiem ojczystym szwedów. Czułam się bardzo niekomfortowo z moimi możliwościami językowymi, więc nie nawiązałam absolutnie żadnych znajomości przez całe 3 lata liceum. Wydaje mi się, że był to jeden z powodów, przez których rozwinęły się u mnie choroby umysłowe.

Przez dwa ostatnie lata, klasę 2 i 3, coraz więcej wagarowałam, bo źle się czułam w szkole. Skończyło się na tym, że w ostatniej klasie nie zaliczyłam żadnego z przedmiotów, bo nie było mnie prawdopodobnie przez dłużej niż cały semestr. Podczas miesięcy spędzonych w domu czułam się coraz gorzej. Smutek jak kamień ciążył na moim sercu, nie miałam ochoty wychodzić ze swojego pokoju. Wtedy również brak zrozumienia i wsparcia ze strony rodziny pogrążył mnie w ciemności jeszcze bardziej zakotwiczył. Wiedziałam, że dłużej nie pociągnę, więc zaczęłam szukać pomocy u psychiatrów i lekarzy, którzy zdiagnozowali u mnie depresję. Był to listopad 2015 roku. Zaczęłam brać leki antydepresyjne i po ośmiomiesięcznej terapii wyzdrowiałam... na jakiś czas.


Znów zaczęłam tonąć, gdy wróciłam do szkoły, by od nowa zaliczyć wszystkie przedmioty z trzeciej klasy. Rok 4 liceum. Nie udało się, bo już po paru miesiącach mój stan znów się pogorszył. Mieszanka ekstazy i wykańczającego smutku, uczuć, że jestem w stanie zrobić co tylko zechcę, nie zważając na konsekwencje oraz beznadziejności. Zrobiłam rzeczy okropne, których jak dotąd nie żałuję. Gdy będę gotowa, napiszę o nich - o listopadzie i grudniu 2016 roku. Rzuciłam szkołę po pierwszym semestrze i po kilkumiesięcznej przerwie zaczęłam szukać pracy.

Od marca 2017 roku pracuję w supermarkecie. Właśnie od tego czasu czuję, że jakoś żyję i trzymam moje demony na mocnej smyczy. Doskonale odwraca moją uwagę i dzięki niej mam swoje własne mieszkanie. Problemy z tym związane też, ale pewnie sobie poradzę.



***Moja biografia 2012-2017 na tym się kończy.

Założyłam bloga 19 marca 2015 roku, z przewodnią myślą, by podzielić się z ludźmi moim okropnym stanem i okropnymi myślami. Traktuję to miejsce jak mój własny dziennik z nadzieją, że wasze wsparcie pomoże mi przejść przez ten okropny stan, oraz że osoby, które doświadczają czegoś podobnego, nie będą czuły się z tym samotne. Mówienie o tym w Internecie pomaga mi, bo wylewam z siebie tę negatywność, co tymczasowo mnie oczyszcza.

Mam nadzieję, że zrozumiesz i zostaniesz aktywnym czytelnikiem. Jeśli nie to proszę, nie wypowiadaj się.

Last updated: september 2017